Wszyscyśmy niewinni

czekając na Osobliwość

O sensie historii

Skomentuj »

Artykuł zamieszczony przeze mnie czas jakiś temu na Forum Dukaja, backupuję tu celem popularyzacji (namęczyłem się, a co) i w zabezpieczeniu przed niechybnym zejściem wzmiankowanego Forum, aktualnie materiały zbieram do kolejnego, gdzie kwestię nieistnienia Benedykta Gierosławskiego pod kątem kognitywnym omówie, stay tuned:

Z wielu półzapomnianych słów, obecnych szczątkowo w języku, zawsze wyjątkowy sentyment miałem do wyrażenia “bukinista”. Od jednego z nich udało mi się zdobyć “Sens historii” Mikołaja Bierdiajewa, napisany na podstawie notatek do wykładów wygłoszonych zimą 1919-1920 w Moskwie. Zarówno niecodzienność książki, jak i obcy posmak tego określenia uszlachetniły nieco osobę dość niechlujnego sprzedawcy, ulokowanego na torowisku za ogrodzeniem coniedzielnego, największego we Wrocławiu targowiska i rozprowadzającego dość sponiewierane woluminy (wraz z pochodzącymi chyba z czasów transformacji ustrojowej pisemkami w kolorze wyblakłego różu) za równowartość przysłowiowego kartonu chleba, gdyż zapewne na taki karton potem wymienioną. Ale, do rzeczy Smile

Myśl Bierdiajewa “znałem” jedynie ze wzmianek w “Lodzie”, gdzie, jak słusznie zauważył Fauconnier, wymieniany jest w miejscach, gdzie bardziej naturalne byłoby wspomnienie o Marksie lub Heglu. Zaryzykuję uogólnienie: przeciętny czytelnik jest po lekturze w stanie stwierdzić jedynie, że Bierdiajew filozofem historii był, chrześcijańskim dialektykiem, który koniec historii widział w powtórnym przyjściu Jezusa na ziemię, a w niej samej formę komunikacji Boga z ludzkością. Na pytania, z którymi po “Lodzie” zostałem, miałem nadzieję u źródła znaleźć odpowiedzi, a ponieważ idee autora raczej nieznane szerzej są, postanowiłem popełnić poniższy tekst. “Ba! Ale rozstrzygnij tu cokolwiek, gdy Lód pękł i Prawda rozlazła się w szwach” Cóż, jednak spróbuję.

Na początek, krótkie streszczenie omawianych przez większą część owego niedługiego dzieła idei. Nie jestem pewien, na ile zrozumiałem złożone, religijne metafory autora, forma wykładu jednak możliwe, że sprawiła, że nie pokręciłem czegoś w stopniu znacznym. Jeśli jednak tak, wybaczcie proszę przyszłemu specjaliście od śrubek kręconych w lewo Wink Historia, jak pisze autor, jest istniejącym obiektywnie, postawionym w “prologu w niebie” (autor przywołuje obraz z “Fausta” Goethego) problemem, mającym znaleźć rozwiązanie na końcu czasu i jednocześnie poza nim. Na początku, w czasach najdawniejszych, człowiek był zatopiony w przyrodzie, mamiony przez “demony natury”, nieświadomy ani własnej nieśmiertelnej duszy, ani obecności nieskończonego Boga. Z tej epoki pochodzą przekazy mitologiczne, w których możemy znaleźć ślady autentycznych losów ludzkiej duszy, gdy jeszcze spoczywała ona w wieczności. W erze starożytnej pojawiły się i kształtowały dzieje dwie idee: zachodni, aryjski zamysł nieśmiertelności dostępnej człowiekowi i wschodnia, semicka wizja okrutnego bóstwa, na gruncie których to dialektycznych przeciwieństw możliwe było Bogoczłowieczeństwo, wcielenie Chrystusa. Dojść do niego zaś mogło jedynie w narodzie żydowskim: nie posiadał on własnego państwa, dzięki czemu zyskał on świadomość historyczną, której według autora np. Grecy czy Hindusi nie posiadali. Jako pierwszą filozofię historii przytacza autor księgi prorockie, streszczać się ma ona w zdaniu: “Bóg karze narody”. Bierdiajew pisze, że to właśnie niemożność wyjaśnienia losów Żydów w kontekście materialnym, marksistowskim, z pominięciem nadprzyrodzonego powołania tego ludu, doprowadziło go do odejścia od wyznawanych w młodości poglądów. Nastąpić mogła ulubiona przez Bierdiajewa epoka: Średniowiecze, gdy człowiek, świadomy łączności z Bogiem, mógł rozwijać (jako rycerz lub asceta) swoje przymioty duchowe. W spotkaniu tym uzmysławiano sobie nieskończoną wartość duszy ludzkiej, jako największego dobra, które w swej najgłębszej głębi wstępuje w niebo i rozmawia ze swoim Stwórcą. Jednak, niestety, na Ziemi, jako uwięzionej w czasie, będącym wypaczeniem wieczności, spalającym niepewną przyszłość i zamieniającym ją poprzez bolesną teraźniejszość w martwą przeszłość, nic się udać nie może, każdy zamysł staje się swoją karykaturą, by spektakularnie upaść- tak, jak było nawet z dominacją Kościoła Katolickiego, nastąpiła epoka Odrodzenia, gdy ludzie zrezygnowali z symbolicznej sztuki i kultury średniowiecznej, szukając skończonych, doskonałych form na ziemi- nie ma jednak, według Bierdiajewa, powrotu do kultury minionej, pomiędzy Antykiem a Renesansem pojawił się Jezus i każda forma ziemska naznaczona jest piętnem niedoskonałości, niezaspokajalnego pragnienia. Spowodowało to kryzys renesansu, trwający do czasów współczesnych, gdy wciąż poszukujemy istoty człowieczeństwa, przechodząc poprzez doświadczenia popadających w skrajności ideologii, z których żadna nie może, jako oderwana od Boga, spełnić swoich założeń- autor widział to zwłaszcza w rewolucjach: francuskiej i bolszewickiej. Jako przykłady skrajnego zniszczenia człowieczeństwa przytoczeni są Nietzsche i Marks: pierwszy, poprzez “człowiek jest tym, co należy przezwyciężyć” i zniewolenie w świecie wiecznego powrotu, drugi poprzez oparty na strachu i niewierze w ludzkie możliwości kolektywizm. Jaka przyszłość na więc czeka? “Barbarzyństwo z zapachem maszyn a nie lasów, barbarzyństwo tkwiące w samej technice cywilizacji”- będącej dla Bierdiajewa zaprzeczeniem kultury, okresem, gdy człowiek zapomina o swojej wolności i oddaje się ponownie w łapska “demonów przyrody”, tym razem za pośrednictwem stworzonych przez siebie narzędzi. Ujawniać się będą wszelkie sterujące historią siły, by na końcu ujawniły się te podstawowe: Dobro i Zło, podczas starcia pod tytułem Armageddon. Przygotować się możemy na to poprzez powrót do prawdziwych duchowych ideałów, tworząc epokę zwaną przez autora Nowym Średniowieczem- o tym jednak szerzej zapewne w innych z 43 książek i 440 artykułów Bierdiajewa.

Na osobną uwagę zasługuje zaprezentowana w “Sensie historii” wizja Boga. Przede wszystkim jest on Osobą, obdarzoną Wolnością, tak jak człowiek- spotkanie ich jest sensem i esencją procesu historycznego. Bóg znajduje się w wieczności i posiada wewnętrzny dynamizm: zarówno rozpatrywany pod kątem Trójcy Świętej, jak i wynikający z doświadczanej przez mistyków “wewnętrznej, pierwotnej otchłani boskości”, porównywanej do bijącego źródła. I tutaj przechodzę do podstawowego dla mnie pytania: czy fabuła “Lodu” przedstawia spotkanie Człowieka z Absolutem i Historią w sensie bierdiajewowskim?

Powiedziałbym, że nie.

Gdy Gierosławski zstępuje w ramiona ojca, w Un-Ilu, spotyka się z całkowitym bezruchem, nieruchomością, Prawdą, która nie jest życiem, lecz śmiercią. U Bierdiajewa człowiek dzięki spotkaniu z osobowym Bogiem może mówić “ja”; Benedykt znajduje owo “ja”, “choćby w stanie najniższym, najpodlejszym” sprzeciwiając się zamarznięciu w nicości, podobnej raczej nienazwanemu absolutowi z religii wschodnich, mechanicznej i bezosobowej. Gdy jeden z “ojców zimnych” mówi na “synodzie” o realizacji Królestwa Bożego w postaci Ducha dmącego w przemienionych w zamrożone organy ludziach, sprzeniewierza się podstawowemu założeniu chrześcijaństwa- tylko człowiek wolny, mający wybór może zostać zbawiony, do tego tanga trzeba dwojga -wolnego Boga i wolnego Człowieka, nieprzewidywalnych i “zakochanych w sobie”. Choć i tutaj nie wszyscy chrześcijanie są zgodni, zasygnalizować warto kwestie predestynacji i apokatastazy.

Zapowiadane przez Pobiedonoscewa i mające być wprowadzone przez Gierosławskiego Królestwo Ciemności – nie można go nazwać bierdiajewowskim Końcem Historii, gdyż jest ono jedynie technologicznym zbawieniem ludzkości, nie zawiera w sobie odnowy duchowej. Dukaj był jednak blisko, powiedziałbym nawet, że odniósł się bezpośrednio do bierdiajewowskich tez: otóż MB pisał, że rozwiązanie historii nie może nastąpić w czasie, tylko poza nim, gdyż w przeciwnym wypadku byłoby ono skrajnie niesprawiedliwe wobec poprzedniej, niezliczonej ilości pokoleń, pracującej w znoju na rzecz garstki “wybranych”.- wieczność zaś jest po równi obecna w każdym w każdym z punktów na osi dziejów. JD rozwiązuje to powszechnym wskrzeszeniem, spotkaniem się wszystkich pokoleń dzięki nanotechnologii i odwróceniu entropii, co również oznaczałoby klęskę czasu w dzisiejszym rozumieniu. Jeśliby jednak zaistniało, co Bierdiajew mógłby w nim zobaczyć? Zapewne jedynie kolejny stopień ujawniania się kierujących historią sił, zastępnik istniejących w naszej linii dziejów wielkich totalitaryzmów, może nawet zinterpretowałby je jako przygrywkę do czasów ostatecznych w postaci tego, co rozumiał przez Zło: parodię Królestwa Bożego, ostateczne skrzywienie ostatecznej idei przez zadufaną w sobie ludzkość, zniewoloną złudzeniem bezgranicznej wolności. Poprzez jego niechybny upadek Bóg powiedziałby ludzkości, że nie tędy droga.

Ważną kwestią jest też chyba to, że “Lód” i “Sens historii” nieco inaczej samą Historię traktują. O ile zgadzają się, że bez obecności pierwiastka metafizycznego nie istnieje ona, przybiera to różny wymiar: wydarzenia u Bierdiajewa mogłyby istnieć nawet bez boskiej obecności, byłyby jednak, jako pozbawione sensu, niemające żadnego planu do zrealizowania, źródłem absurdalnego cierpienia, pułapką czasu, który wiecznie by umierał i nie mógł się skończyć. Jest to rozbieżność od dukajowego Lata, gdzie nie możemy przecież stwierdzić, czy cokolwiek się zdarzyło, więc jakby dzieje się wszystko jednocześnie… i nie dzieje się nic, aż pozaczasowy absolut zacznie zamrażać przeszłość i przyszłość, zaczynając w konkretnym punkcie. Pod Lodem konieczność dziejów nie jest (sądzę) celowa, lecz jedynie mechaniczna. Albo znamy cel i dochodzimy do niego w sposób dowolny (straszny ten paradoks wolnej woli w chrześcijaństwie, nie rozgryzę), albo wykonujemy kolejne iteracje nie wiedząc, do czego nas to zaprowadzi.

Sporą rozbieżnością jest też wizja samego człowieka u obu autorów. Dukaj w “Lodzie” mówi, że przez Historię posuwa się człowiek minus ciało, plus jego maszyny. Dla Bierdiajewa, jako dla chrześcijanina, taki sposób postawienia sprawy byłby niedopuszczalny: to nie dusza ludzka jest zbawiona, ale człowiek jako całość, która powróci w ciele przemienionym, jak Jezus po swoi zmartwychwstaniu, który przecież w Ewangelii nie powrócił jako jakaś zjawa, ale nawet Tomasz (zwany niewiernym) mógł własnoręcznie rany po gwoździach wymacać. niebo zaś, wbrew katechizmowym obrazkom, znajdować się ma ziemi, przemienionej wszechprzenikającą boską obecnością. O maszynach zaś wspominałem już wcześniej, jako o narzędziu ponownego zniewolenia przez “demony przyrody”. Rozpatrywanie człowieka jako boskiego pierwiastka uwięzionego w świecie materii jest właściwe gnozie, uznawanej przecież przez chrześcijan za jedną z głównych herezji.

Tutaj silnie subiektywna dygresja: na ile Dukaj wierzy w zaprowadzenie idealnego, matematycznego porządku społecznego niewiadomą pozostaje, sądzę jednak, że cały “Lód” może być mrugnięciem oka do wszystkich, którzy wzięli za pewnik wizję zawartą np. w “Perfekcyjnej niedoskonałości”, wrzucili Krzywą Progresu na koszulki i uznali dążenie do stadium UI za pewnik. Pojawiły się już opinie, że Gierosławski może w świecie “Lodu” zostać nowym Stalinem, Dukaj zaś w jednym z wywiadów stwierdził, że pisał “Lód” z punktu widzenia hipotetycznego siebie z lat dwudziestych, pokazując, które idee mogłyby tamtego jego zafascynować, możliwe jest więc, że “Lodem” mówi: też się mogę pomylić, jestem tylko autorem powieści fantastycznych, dokładne przewidzenie odkryć i stadiów rozwoju byłoby właśnie ich odkryciem. Po wspomnianym wcześniej doświadczeniu totalitaryzmów, których Dukaj z początku ubiegłego stulecia by nie posiadał, wątpię, czy można jeszcze wrócić do podstawowych założeń np. komunizmu i próbować zrealizować je powtórnie.

Mam nadzieję, że chociaż trochę zbliżyłem się do kwestii, które mogły kotłować się w dukajowej głowie podczas dwóch lat pisania “Lodu”. Moją już taki ich ułamek niemiłosiernie zgnębił, proszę więc Was o wyrozumiałość i piętnowanie błędów powyższego miniartykułu Smile

Written by aetachiarr

Listopad 22, 2008 @ 7:38 pm

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.